Całun Turyński w świetle badań naukowych – Wrzesień 2004

 

2 wrzesień 2004

dr inż. Wojciech Szaraniec – MEDCOM sp. z o.o.

 

 

 

Całun Turyński

Turyn jest miastem w północnych Włoszech. W mieście tym, w katedrze p.w. św. Jana Chrzciciela. w przepięknej barokowej Kaplicy Królewskiej, w niszy nad ołtarzem, w drewnianej, obitej srebrem skrzyni przechowywana była przez kilkaset lat lniana tkanina długości 4 m 36 cm, szerokości 1,10 m, grubości ok. 0.3 mm. Na płótnie tym, w nie wyjaśniony do dziś sposób, utrwaliło się odbicie ciała mężczyzny w wieku ponad 30 lat, ok. 182 cm wzrostu, wagi ok. 80 kg. Jak wykazują ślady na płótnie, mężczyzna ten został według prawa rzymskiego ubiczowany i ukrzyżowany, natomiast pogrzeb miał zgodny ze zwyczajem żydowskim. Według tradycji w płótno to zawinięte było w grobie ciało Jezusa z Nazaretu.

To płótno zwane jest właśnie Całunem Turyńskim. Nie ma na świecie drugiego obiektu materialnego, który byłby zbadany tak dokładnie. Nie ma zarazem drugiego, który wzbudzałby tak silne kontrowersje i spory. Nie przypadkowo o miejscu przechowywania Całunu należy mówić w czasie przeszłym. Po pożarze Katedry Turyńskiej w nocy z 11 na 12 kwietnia 1997 roku, kiedy to (po raz drugi w historii) Całun został uratowany niemal cudem, miejsce przechowywania płótna znane było tylko kilku osobom. Oficjalne dochodzenie wykazało, że przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji energetycznej. Istnieje jednak mocno uzasadnione podejrzenie (graniczące z pewnością), że było to podpalenie. Tajemniczy telefon poinformował policję o tym, że będzie pożar na 45 minut wcześniej, nim pojawiły się płomienie. Pożar wybuchł w Kaplicy Królewskiej, na jej podłodze znaleziono ślady fosforu. Na szczęście skrzynia z Całunem kilka dni wcześniej została przeniesiona w inne miejsce, gdyby nie to, moglibyśmy już mówić o Całunie tylko w czasie przeszłym. Podobnie 1. listopada 1972 roku do Kaplicy Królewskiej wrzucono przez okienko w dachu płonąca pochodnię w celu zniszczenia Całunu.

Obecnie Całun przechowywany jest w postaci rozwiniętej w szklanej, szczelnej gablocie wypełnionej gazami szlachetnymi. Gablota ta jest zamurowana pod podłogą Bazyliki i wydobywana tylko na czas publicznych ekspozycji.

Zanim przejdę do opisania historii i badań Całunu Turyńskiego, chciałbym wyjaśnić pewną okoliczność.

Bardzo wiele osób (nie wyłączając świata nauki i mediów) usiłuje stworzyć wrażenie, że Kościołowi Katolickiemu bardzo zależy na autentyczności Całunu i że – jakoby – utrudniał jego naukową weryfikację. Wynika to z totalnego nieporozumienia. Kościół jest strażnikiem WIARY, która nie powinna – wręcz nie może – opierać się na jakimkolwiek dowodzie materialnym. Zarazem Kościół nie może odżegnać się od Całunu i powiedzieć, że go nie interesuje. Z bardzo prostej przyczyny. Jeśli Całun jest autentykiem, to przecież jest najcenniejszą relikwią chrześcijaństwa. Jest świadkiem męki Jezusa Chrystusa. Wiele, bardzo wiele wskazuje na to, ze jest to naprawdę płótno grzebalne Człowieka znanego w historii jako Jezus z Nazaretu. Ale – i tu musimy mieć tego świadomość – NIE MA, NIE BYŁO I NIGDY NIE BĘDZIE dowodu na autentyczność Całunu Turyńskiego. Z powodów podanych powyżej to musi pozostać przedmiotem naszej wiary. Nie wolno nam patrzeć na Całun jako na dowód materialny Zmartwychwstania, po prostu dlatego, że mamy w to wierzyć, a nie – wiedzieć. Wolno nam jednak wierzyć, że właśnie w to płótno owinięte było w grobie ciało Zbawiciela. I zawsze będzie to WIARA, nawet wtedy, gdy bardzo ostrożnie liczone prawdopodobieństwo pomyłki (prawdopodobieństwo, ze człowiek z Całunu nie jest Jezusem) wynosi jeden na miliard. (Nawet wtedy, gdy się wie, że na obszarze Palestyny mieszkało w I i II wieku n.e. łącznie ok. 2 miliony mieszkańców) .

Dodaj komentarz